Dziś pierwszy raz na żywo spotkalam skina. Myślalam, ze ten gatunek wymarł w wyniku zamarznięcia spowodowanego brakiem wlosów. Cóż jednak się myliłam. efekt cieplarniany robi swoje – brak wlosow nikomu nie przeszkadza.
Mialam szczęście, bo panów skinów było dwóch. Jechali tramwajem. Wygladali na zadowolonych z życia. Siedzieli sobie jeden z drugim, a banany z ich twarzy nie znikały. Być może w skinowskich kręgach jazda tramwajem uważana jest za rorywkę i to burżułazyjną, bo w końcu 1,10 PLN w porywach do 2.20 PLN piechotą nie cohdzi, a za takie pieniądze to ja życie mogę sobie ułożyć.
Byli szczesliwi dopóki jakaś lejdi na przystanku nie zaczeła się uśmiechać. W tym momoencie jeden z pano skinów wstał otowrzył okienko i delikatnie ujmując zadal pytanie z czego się cieszy. Cały tramwaj, jak w czasie wyprzedaży w Tesco spojrzał się w jednym kierunku, przeciwnym do skinów. Wiadomo wkońcu: im mniej wlosów, tym większy rescpect. Oj, panowie skinowie mieli go brdzo dużo.
Wiem już dlaczego skini noszą spodnie w trzewikach: Piotr mówi, ze nie mają skarpetek. to byłoby logiczne.
Za to jeden z nich mial sympatyczny szaliczek w kratkę. Nie przypuszczalam, że można miec groźny wyglad i fajny szalik. Jedno z drugim się wyklucza dla mnie.
Wniosek:Skini są paradoksalni…
Napisane przez: alivequeen | 23 luty, 2008
Panowie Skinowie
Napisane w My life is...
